|
2012-01-01 16:42
Wszystkim Bblogersom Najlepsze Życzenia Szczęśliwego Nowego 2012 Roku, owocnych wpisów, zadowolonych czytelników i świetlanej przyszłości internetu 2.0! :)
kategoria:
Ogólne
Komentarze (0)
2011-11-22 23:43
Młotek ma wbijać gwoździe, nóż kroić chleb, a antyradar wykrywać radary. Ale co, jeśli obuch spada z trzonka, nóż jest tępy, a antyradar... No właśnie, czym się różnią te dobre antyradary od kiepskich? Co sprawia, że jedne są perfekcyjne, a drugie najlepiej polecić wrogowi? Antyradary odbierają fale o długości od kilku milimetrów do kilku centymetrów, czyli częstotliwości mikrofalowe. Czy zatem nie wszystko jedno, jaki antyradar wybierzemy, skoro producenci podają w specyfikacji, że obsługują potrzebne nam częstotliwości - w Polsce pasma X (10,525 GHz), K (24,125 GHz) i Ka (34,0 i 34,3 GHz)? Niestety nie. To, że antyradary są zdolne do wykrywania konkretnych pasm, czy ich zakresów nie oznacza, że dysponują odpowiednią czułością oraz reaktywnością, żeby radary wykryć z odpowiedniej odległości. Co nam bowiem po antyradarze, który wykrywa wprawdzie fotoradar, ale dopiero w momencie przejechania obok niego? Czułość Jest to cecha, która pozwala na wykrycie jak najniższej mocy sygnału. Im większa czułość antyradaru, z tym większej odległości wykrywa źródło. Ponieważ na naszych drogach używa się fotoradarów, a te emitują wiązkę o niezwykle niskiej mocy, każde 50 metrów więcej w detekcji jest dla antyradarów tak na prawdę różnicą o klasę. Najtrudniejsze do wykrycia fotoradary Multanova 6M i Ramet AD9 (wcześniej Ramer 7 i 7M, a obecnie także najnowszy Ramer 10) pracujące w paśmie Ka są przez najlepsze modele wykrywane z odległości 200-500m i jest to odległość w zupełności wystarczająca. Ale co w przypadku słabszych antyradarów, których detekcja kurczy się do 100-150m? A co z tymi, które odzywają się na 5-10m przed fotoradarem? Reaktywność Inaczej szybkość reakcji, a właściwie zdolność do wykrywania jak najkrótszych impulsów radarowych. Stała się niezwykle ważna, kiedy do służby weszły radary Iskra. Te tanio wykonane, nieco zabawkowe z wyglądu radary ręczne mają bowiem dość ciekawy algorytm emisji sygnału. Nie robią tego w sposób ciągły (nawet jeśli pomiar miałby trwać 0,5 sek.), a wysyłają pakiety króciutkich impulsów, trwających w niektórych ustawieniach nawet jedynie 50 milisekund (0,05 sek.). Pomiędzy impulsami jest przerwa potrzebna na analizę odebranego echa. Przerwa bardzo króciutka (5-10 milisekund), ale całość dość skutecznie ogłupia antyradary, które nie są przygotowane na tego typu niespodzianki. Chodzi o to, że antyradary korzystają z własnych algorytmów służących do redukcji tzw. fałszywych alarmów, a te w dużej mierze polegają właśnie na pomijaniu krótkich sygnałów. Producentom chodzi głównie o redukcję alarmów pochodzących od sygnału emitowanego przez oscylatory lokalne antyradarów tanich marek (które sieją na dziesiątki, czasem setki metrów) i w krajach, gdzie nie używa się radarów impulsowych, jak Iskra lub fotoradarów, nie ma to na skuteczność ich antyradarów większego znaczenia. W Europie, niestety ma. A dlaczego fotoradarów? Otóż wczesna detekcja fotoradarów polega głównie na wychwytywaniu krótkich, pochodzących z odbić (czasem wielokrotnych) odprysków ich sygnału. Antyradary z nadmierną filtracją polegającą na pomijaniu krótkich sygnałów, nawet jeśli dysponują dużą czułością statyczną, nie potrafią takich krótkich odprysków wykryć. Odzywają się dopiero, kiedy znajdziemy się bliżej i sygnał jest bardziej stabilny. Ale co z tego - jest już "po ptokach". Ale antyradary to nie tylko sama detekcja. O tym jednak następnym razem...
kategoria:
Ogólne
2011-11-14 18:46
Każdy antyradar można porównać do ekstremalnie czułego odbiornika radiowego, który jest nastrojony na częstotliwości mikrofalowe (fale o długości od kilku milimetrów do kilku centymetrów). Dodatkowo radioodbiornik ten stale przeszukuje wszystkie zakresy poszukując choćby najsłabszego sygnału. Analogia choć użyteczna, opisuje działanie antyradarów jedynie w przybliżeniu. Różnice są zasadnicze. Przede wszystkim antyradary korzystają z wewnętrznych anten tubowych (bardzo rzadko panelowych - mikropaskowych), które w porównaniu do anten radiowych są niezwykle kierunkowe. Ich pole widzenia wynosi około +/- 15 stopni w pionie i poziomie. Pod kątem 45 stopni są praktycznie ślepe (choć dzięki olbrzymiej czułości i odbiciom sygnału trudno to zauważyć). Antena antyradaru stanowi ponadto zasadniczą część tego urządzenia i potrafi zajmować nawet 3/4 jego wnętrza. Wykrywacz radarów pomimo, że posiada głośnik nie służy do przekazania informacji zawartej w nośnej. Interesuje go ona sama i co najwyżej jej częstotliwość. Głośnik natomiast służy do przekazania samej informacji o wykryciu (alarmu). Co ciekawe po "złapaniu" danej częstotliwości nie przestaje skanować reszty. Dzięki temu antyradary są w stanie wykryć kilka sygnałów radarowych jednocześnie i przekazać o nich użytkownikowi osobne informacje. Jedną z ważniejszych funkcji antyradaru jest informacja o sile wykrytego sygnału. Nie dzieje się to jednak jak w przypadku zwykłego radia za pomocą głośności, a podając moc jako impulsy dźwiękowe - tym "gęstsze", im silniejszy jest sygnał. Przypomina to trochę zasadę działania licznika Geigera. Informacje te są także pokazywane w sposób wizualny, na wyświetlaczu. Im lepszy antyradar, tym więcej informacji przekazuje i większe mamy opcje personalizacji ich ustawień. I wreszcie, w przeciwieństwie do zwyczajnych odbiorników radiowych, których zasada działania jest stosowana powszechnie, a same odbiorniki produkowane są w setkach milionów egzemplarzy na całym świecie, antyradary są produkowane przez bardzo wąsko wyspecjalizowane, nieliczne firmy. Ich nazwy niewiele lub kompletnie nic nie mówią osobom niezwiązanym z tematem, a okazuje się, że niektóre z nich miały wiodący wpływ na rozwój elektroniki użytkowej. Na przykład jeden z największych producentów antyradarów - Escort INC. był pierwszym na świecie producentem elektroniki, który wdrożył linię produkcyjną do montażu powierzchniowego (SMD). Ta sama firma opracowała i opatentowała technologię telefonów bezprzewodowych o zmiennej częstotliwości.
kategoria:
Ogólne
2011-11-07 19:33
Chińskie antyradary są niskiej jakości i raczej mało przydatne w naszych warunkach. Odzywają się z reguły dopiero po minięciu fotoradaru, a to właśnie te urządzenia do automatycznego pomiaru prędkości są największą bolączką polskich kierowców. Tanie, bo niewątpliwie chińskie antyradary bez wątpienia są tanimi, po raz kolejny okazuje się niewarte uwagi. Dobrej jakości wykrywacze radarów potrafią fotoradary wykrywać już z kilkuset metrów. Czasem z odległości rzędu kilometra. Chińszczyzna? Owszem, ale tylko na talerzu! Dobry antyradar to wydatek przynajmniej tysiąca złotych. Dlaczego? Jeśli chcemy uniknąć mandatów pomimo stosowania wykrywacza, musimy wiedzieć, że tanie antyradary mają zbyt niską czułość, są zbyt wolne (czyli nie reagują na krótkie impulsy z radarów typu Iskra), niedokładne, mylą pasma i częstotliwości oraz wzbudzają się kompletnie bez powodu. Antyradary jako takie pochodzą ze Stanów Zjednoczonych. Pierwsze powstały już w latach '60, zaraz po tym, jak na drogach pojawiły się radary mierzące prędkość samochodów. Pierwsze firmy zajmujące się produkcją tych urządzeń nie miały trudnego zadania, ponieważ radary w tamtych czasach były bardzo prymitywne w porównaniu do tych stosowanych obecnie, ale doświadczenie, jakie wytwórcy wykrywaczy radarów mogli wówczas nabyć okazało się bezcenne. Tania elektronika z Chin nie jest w stanie dorównać antyradarom produkowanym przez doświadczonych producentów przede wszystkim z braku możliwości stosowania patentów, jakie wypracowały sobie firmy zajmujące się tą dziedziną już od niemalże półwiecza. Antyradary, mogłoby się wydawać, dość nieskomplikowane skanery częstotliwości radarowych, są elektroniką paradoksalnie tak zaawansowaną, że nuworyszom trudno nawet zrównać się z osiągami prezentowanymi przez najsłabsze modele znanych od lat firm.
kategoria:
Ogólne
Najnowsze wpisy
Najnowsze komentarze
|